2012-07-01

Przetargi: Znakowanie tras - komentarz

Co kryje się w środku?
Tekst przygotowany przez Piotra Rościszewskiego z Koła Znakarzy PTTK. Śródtytuły pochodzą od redakcji.

Czytam te specyfikacje przetargowe i chyba ktoś upadł na głowę. Ktoś w Urzędzie spał od listopada 2011, kiedy to przekonałem Urząd, że trzeba rozpatrywać sprawę kompleksowo, do czerwca 2012, czyli 8 miesięcy, a teraz chce, aby znalazł się cudotwórca, który zrobi w 4 miesiące to, czego jeszcze nigdy nikomu nie udało się wykonać w żadnym dużym mieście na terenie Polski.

Arogancja władzy nie zna granic. Autor tego pasztetu pójdzie na zasłużony urlop, traktując oferentów z buta, a w czasie jego urlopu niech wybrany oferent pobawi się w murzyna! W tym roku i tak już niczego wiecej Urząd nie zrobi, więc oddanie dokumentacji równie dobrze może mieć miejsce 15 grudnia 2012, byle wcześniej udało się z grubsza ustalić kwoty wykonania nowego oznakowania.

Kalendarz
Naciskano na nas, aby nie było konieczności uzgadniania materiałów do przetargów, a tu proszę ... okazuje się dlaczego. Jeszcze bezczelnie napisano w materiałach przetargowych, że pytania dotyczące przetargu oferenci mogą zgłaszać do wtorku 3 lipca 2012, a zebranie jest dopiero w czwartek 5 lipca 2012. Uważam, że termin przetargu nie został wybrany przypadkowo - chodziło o stworzenie pozorów, że coś się uzgadnia z działaczami, a wśród zespołu naliczyłem 5 osób, które mają formalne przeszkolenie w PTTK w zakresie znakowowania szlaków rowerowych, z którymi nikt nie rozmawiał co sądzi o załączniku nr 7 do SIWZ. W samych materiałach jest sporo kwiatków, które powodują, że albo osoba, która je sporządzała zupełnie pływa po temacie i nie ma pojęcia, co jest potrzebne do zaprojektowania oznakowania tras rowerowych, albo - co jest mało prawdopodobne - jest to celowo wymienione, aby wystraszyć potencjalnych oferentów i aby mógł wygrać ktoś upatrzony przez Urząd do zrobienia tego jako kolejnej fuchy.

Kwalifikacje - ale po co?
Specyfikacje są pokrętne. Wymaga się uprawnień do projektowania dróg, które w ogóle nie są potrzebne do projektowania oznakowania tras rowerowych Podobnie wymaga się znajomości wykonywania projektów organizacji ruchu drogowego, ale w ogóle nie wymaga się umiejętności projektowania tras rowerowych. W ogóle w specyfikacjach nie wspomina się, że taka umiejętność projektowania tras rowerowych i praktyka jest niezbędnie potrzebna. Wygląda to tak, jak zatrudnianie kominiarza do szklenia okien, bo w obu przypadkach ma być czysto. Wykonywanie nawet prostych projektów oznakowania wymaga określonego czasu, mniej więcej 50 km/miesiąc, a w przypadku trudnych projektów, jak dla Katowic wykonanie 10-20 km/miesiąc graniczy z cudem. Z kolei możliwości finansowe Urzędu też są ograniczone i nie wiem, czy Urząd jest gotowy, aby zrobić od razu całe 111 km.

Puder?
Niektóre trasy wymagają zmian przebiegu, a proponowane zmiany wymagają dokonania uzgodnień z właścicielami dróg, które mogą znacznie opóźnić termin oddania dokumentacji, co materiały przetargowe przemilczają, być może celowo, bo to stała parktyka wszystkich urzędów, aby oferentów wpuścić w przysłowiowe maliny - wyłudzić tańszą ofertę od oferenta nieświadomego pułapek, jakie są znane w urzędzie od dawna. Egzotyczne przebiegi mają trasy nr 1 (na kliku odcinkach), 2 (co najmniej na 3 odcinkach), 3 (widzę co najmniej 3 odcinki), 5 (2 odcinki), a trasa nr 103 nie nadaje się w ogóle do polecania rowerzystom m.in. z powodu konieczności pokonania w pionie 15 m schodów! Odnoszę wrażenie, że ktoś w Urzędzie próbuje odwalić kolejną fuchę w temacie infrastruktury rowerowej, narzucając oznakowanie tych spapranych przebiegów. Przede wszystkim z 111 km zrobi się dodatkowych 10 km - trzeba skasować nieaktualne przebiegi i oznakować od zera nowo proponowane.

Na istniejących trasach jest wiele miejsc bardzo niebezpiecznych, a także wiele przysłowiowych wysokich krawężników i przejść dla pieszych w miejsce przejazdów dla rowerzystów, nie licząc olbrzymiej ilości różnego rodzaju schodów i inncyh pułapek. W materiałach przetargowych nie ma na ten temat ani słowa. Takich knotów po prostu nie da się poprawnie oznakować - najpierw powinno się je usunąć, jażeli nie wszystkie, to przynajmniej zdecydowaną większość. Projekt oznakowania powinien leżeć do czasu ich usunięcia. Inaczej oznakowanie tras rowerowych będzie pasować do istniejących dróg jak przysłowiowy kwiatek do kożucha.

Szczegóły
W pkt. 2.1.1. załącznika nr 7 do SIWZ żąda się od oferenta wykonania zdjęć wszystkich istniejących znaków tras rowerowych i do tego map 1:1000 z lokalizacją tych znaków. Nie bardzo wiem, komu i do czego ma się to przydać? Ktoś popatrzył w sufit i tak mu się uwidziało? Czy ktoś się zastanawiał ile to niepotrzebnej pracy? Na jednym skrzyżowaniu jest niekiedy setka znaków, to znaczy, że potrzebne jest ok. 50 zdjęć, żeby zaspokoić żądanie Urzędu. W sumie wychodzi być moze nawet 5000 zdjęc inwentaryzacyjnych, w większości na wiwat dla zachcianki jakiegoś urzędnika. Dla większości skrzyżowań zgodnie z przepisami wystarczające są szkice, a nie plany 1:1000, natomiast w niektórych przypadkach konieczne są plany 1:500, czego autor materiałów przetargowych najwyraźniej nie wie. Takich szkiców i planów zrobiłem tyle, że według nich oznakowano już chyba z 2000 km tras rowerowych, ale ani jeden projekt nie musiał spełniać takich zachcianek. Inwentaryzacja jest potrzebna jedynie w tym celu, aby można było wykonać poprawnie nowy projekt, a nie rozpamiętywać to, co uległo zniszczeniu.

W pkt. 2.1.2. Jakieś tabele z zestawieniami potrzebnych zmian? Absurd. Zupełnie nikomu do niczego niepotrzebne. To tak, jakby ktoś tłumaczył po kolei tabelarycznie, dlaczego ściany niebieskie w pokoju nr 10 powinno się pomalować na zielono, a tapety w zygzaki w pokoju nr 11 zamienić na tapety z kwiatkami. W moich projektach wykonuję tabele, ale są to tabele zbiorcze z zestawieniami nowych znaków, a stare do kasacji to tylko dwie kolumny, żeby oszacować koszt rozbiórki. Do niczego więcej to nie jest potrzebne.

W pkt. 2.1.3. Jakieś nowe wzory znaków? O co tu chodzi? Znaki kategorii R są znakami drogowymi, z wzorami utrwalonymi 15-letnią praktyką. W woj. śląskim od 13 lat stosuję wzory znaków opublikowane m.in. na stronie http://www.kztt.org.pl/010bznkr.html (drobne korekty są w późniejszych wersjach, m.in. w pliku http://www.kztt.org.pl/010_6a.pdf). I jeszcze komuś się uwidziało, żeby uzasadniać ich istnienie i rozrysowywać je w skali 1:2? Są w Internecie od blisko 10 lat i każdy może je sobie wydrukować, bez męczenia o to oferenta. Po prostu referent powinien mieć obligatoryjny obowiązek stosowania instrukcji znakowania tras rowerowych i na dodatek obligatoryjny obowiązek uzyskania opinii autora tej instrukcji. Na dokładkę żąda się, aby na tablicach informacyjnych pojawiały się w bliżej nieokreslony sposób informacje o ciekawostkach, których wartość jest mocno wątpliwa. Wydaje się, że autorowi specyfikacji pomyliły się wzory znaków z wzorami logo tras rowerowych, a tablice informacyjne z tablicami dydaktycznymi, których tutaj nikt nie zleca. Ewentualne wprowadzenie logo tras i problematyka tablic dydaktycznych to poważne problemy, których nie powinno rozwiązywać się, wprowadzając je do przetargu kuchennymi drzwiami.

Pkt. 2.1.4 jest stosunkowo dobrze opracowany, a wszystkie udziwnienia skomentowałem już powyżej. Niepokoi mnie potrzeba pisania epistoł uzasadniających to, co powinno być obowiązującą regułą, znaną wszystkim czytelnikom dokumentacji. Moim zdaniem wystarczy, jak ktoś zadzwoni z wątpliwościami do autora, lub napisze maila, bez potrzeby pisania obligatoryjnych elaboratów. No i te obligatoryjne plany 1:1000, które tylko niepotrzebnie zwiększają objętość dokumentacji.

W pkt. 2.2.1. Ktoś chce, aby projektant pisał elaboraty uzasadniające stosowanie typowych konstrukcji wsporczych znaków drogowych i znaków kategorii R. Totalna bzdura. Słupki zestawiam ze znakami w jednej tabeli, razem istniejące, kasowane i projketowane. Wystarczy, bez dzielenia włosa na czworo.

W pkt. 2.2.2. Zapomniano napisać wprost, że chodzi tu o koncepcję modernizacji nawierzchni. Znów niepokoją mnie te zdjęcia, które niewiele wnoszą do dokumentacji, z wyjątkiem jakichś skrajnych przypadków.

Pkt. 2.2.3 jest najmniej kontrowersyjny.

Podsumowanie
W ogóle materiały przetargowe pływają w obłokach. Są w Polsce od dawna wypracowane standardy prowadzenia w terenie i oznakowania tras rowerowych. Materiały przetargowe milczą, że projektant powinien się do nich zastosować, a zamiast tego każe mu się wymyślać wszystko od początku i pisać tasiemcowe elaboraty z wielokrotnym uzasadnieniem, że nie jest wielbłądem. Nieśmiało na końcu wspomina się, że nalezy wariantowo zaprojektować trasy nr 1 i 3, podczas gdy prawidłowo wykonany projekt tras rowerowycy musi być jednoznaczny i nie może mieć żadnego wariantu, bo stanie się bezwartościowy. Materiały przetargowe milczą, że kilka tras ma egzotyczne, nie odpowiadające rowerzystom przebiegi, których nie ma sensu powielać podczas projektowania nowego oznakowania. Nie ma sensu wymyślać nowych wzorów znaków i słupków, skoro przepisy dokładnie mówią, jak te wzory mają wyglądać. W związku z tym zupełnie poroniona jest treść pkt. 3.1. i 3.2.

Niepokoi mnie potrzeba zakupu map przez oferenta. Urząd może je kupić za 30 % ceny, którą musi zapłacić oferent, poza tym nie potrzeba map w przypadku, gdy wykonywane są dopuszczone przepisami szkice. Ten warunek, to po prostu trwonienie pieniędzy.

2 komentarze:

  1. Plus dla autora za rzeczowy komentarz do radosnej tworczosci um. Trzeba koniecznie temat szerzej upublicznic, bo nie sadze by w ratuszu sie bardzo przejeli 'garstka napalencow' z tego forum. Cisnijcie dalej, coraz wiecej ludzi Wasze starania popiera, kropla drazy skale, pozdrawiam
    Boguslaw Kupisinski

    OdpowiedzUsuń
  2. Prosze autora komentarza o uscislenie, o jakie zmiany w przebiegach tras chodzi. Moim zdaniem nalezaloby je przede wszystkim prostowac, a ewentualne 'warianty' (np. Okolice oczyszczalni w Zaopuscie czy las w Kostuchnie na jedynce) pozostawic jako oznaczone drogi rowerowe polaczone z trasami, ale nie bedace ich czescia. Przeciez nie kazda droga rowerowa musi byc fragmentem przelotowki, a niektore stare przebiegi warto zostawic po modyfikacji chocby jako drogi dojazdowe jat ta w Kostuchnie albo petelka wokol zadola na dwojce.
    Pozdrawiam
    Boguslaw Kupisinski

    OdpowiedzUsuń