2012-07-18

Komentarze: Rower to nie piłka nożna

Quo vadis?
Artykuł został przygotowany przez Aleksandra Krajewskiego - prezesa Fundacji Napraw Sobie Miasto. Śródtytuły od redakcji.

Katowice posiadają 150 km tras rowerowych. Kopenhaga, uznawana za najbardziej przyjazne rowerom miasto na świecie posiada ich około 450 km. W Katowicach co roku kilkadziesiąt rowerzystów jest rannych w wypadkach. W Kopenhadze podobnie. Nawet gorzej – tam co roku ginie kilkoro rowerzystów a w Katowicach jeden na kilka lat.

Czyli jest dobrze.
1/3
Tak przynajmniej do tej pory wydawało się katowickim urzędnikom. Różnica jest taka, że w Kopenhadze codziennie do pracy i szkoły dojeżdża na rowerze ponad jedna trzecia mieszkańców miasta – czyli ponad 400 000 ludzi. Gdyby Katowice miały być jak Kopenhaga, codziennie przez 365 dni w roku musiałoby z rowerów korzystać ponad 100 000 ludzi. Wyobrażacie to sobie?

Jeszcze 40 lat temu w Kopenhadze nie było ulicy na której nie stałyby samochody. Mieszkańcy codziennie stali w kilometrowych korkach. Spaliny unosiły się nad miastem, i nikt, absolutnie nikt, nie wyobrażał sobie, że mógłby zimą siedzieć w ogródku kawiarni albo jeździć rowerem do pracy. To nic! Nikt normalny nie wpadłby na pomysł, żeby w czasie wolnym pójść na spacer do centrum.

Cmentarz zamiast rynku
To znamy świetnie. Jakiś czas temu przeprowadzono badania, z których wynikało, że Katowiczanie wolą bardziej pójść na spacer na cmentarz niż na Rynek. Rower to dla nas przede wszystkim rekreacja – jak piłka nożna czy tennis. I tak też jest traktowany przez Urząd.

Dziś, niezależnie od pogody, mieszkańcy Kopenhagi spędzają wolny czas w mieście – w kawiarniach, restauracjach, na skwerach. Do pracy jeżdżą rowerem – jest szybciej i przyjemniej niż samochodem a sama jazda do przecież przyjemność. I to za darmo. Przynajmniej dla mieszkańców, bo tamtejszy urząd miasta rocznie wydaje w przeliczeniu 7,5 mln złotych na rozbudowę infrastruktury rowerowej. Katowice przeznaczyły na ten cel w tym roku 60 tysięcy złotych. Podobno niewiele mniej miały kosztować podgrzewane parapety w naszym Urzędzie.

Liczymy kroki
Na szczęście to się zmienia. Zmienia się oddolnie. Inicjatywa Napraw Sobie Miasto w styczniu złożyła wniosek do Planu Miejscowego dla Al. Korfantego. Poprosiliśmy w niej o zapis, by przy wejściach do nowo powstających budynków przewidzieć miejsce na stojaki rowerowe. Wydawało nam się, że to niewiele – tym bardziej, że mają tam powstawać 50-metrowe wieżowce. Otrzymaliśmy odpowiedź, że Al. Korfantego ma być „reprezentacyjną przestrzenią miejską” a stojaki rowerowe się w tę „reprezentacyjność” nie wpisują. Powstała inicjatywa Rowerowe Katowice. 11 czerwca jej przedstawiciele spotkali się z wiceprezydentem miasta i... wtedy Katowice wykonały pierwszy krok w stronę Kopenhagi.

Jan Gehl, który przez 40 lat konsekwentnie przebudowywał Kopenhagę, by stała się przyjazna ludziom, powiedział parę lat temu, że zazdrości Polakom. Powiedział, że mamy wszystko przed sobą i teraz nie musimy popełnić tych błędów, które on popełnił. Że to co on zrobił w 40 lat, my możemy zrobić w 15. Wystarczy chcieć. A przynajmniej zauważyć, że to konieczność.

Konieczne uwagi
Często w sprawach ważnych dla miasta prosi się o opinie znanych architektów, gdyż ci, z uwagi na swoje techniczne wykształcenie i doświadczenie projektowe, lepiej rozumieją złożoność procesów zachodzących w miastach. Niestety, zaproszony na czerwcową „Kawiarenkę Obywatelską” Architekt Miasta Michał Buszek nie wziął w niej udziału. Na forum facebook'owym programu Youth 21 (organizator Kawiarenki) swoją rowerową udrękę opisał jednak Robert Konieczny:
(...)Do pracy jeżdżę najczęściej autem, bo mimo, że mieszkam od biura tylko 3 km, przejazd na rowerze to masakra. Nie ma bezpiecznej, ciągłej ścieżki z osiedla Paderewskiego na ul. Rymera. Chyba, że pojedziemy przez 3 Stawy, Muchowiec, Brynów do Kościuszki, no i wtedy już tylko trochę po chodnikach, uciekając przed przeklinającymi przechodniami i kierowcami, będziemy na miejscu (…)
Jesteśmy już po kilku spotkaniach „Rowerowych Katowic” - komisji doradczej przy Urzędzie Miasta mającej na celu wprowadzenie systemowej Polityki Rowerowej w Katowicach. Pierwszym małym sukcesem jest zlikwidowanie zakazu wjazdu dla rowerzystów na ul. Mariackiej. Ten gest dobrej woli Prezydenta budzi wielkie nadzieje. Przed nami niestety jeszcze długa droga: przebudowa Rynku, Al. Korfantego, 3 Maja i Warszawskiej to inwestycje kluczowe dla systemu dróg rowerowych w Katowicach, gdyż wszyscy są zgodni co do tego, że „wszystkie drogi prowadzą do Rynku”. Specyfiką Katowic jest to, że Rynek, jego położenie i układ ulic, wynikający z przecinających się w tym miejscu dawnych szlaków północ-południe i wschód-zachód jest oczywistym węzłem komunikacyjnym. Ruch samochodowy w tej strefie został zamknięty. Wiele osób odczuwa jak bardzo zaburza to komunikację w centrum. Nawet architekt Andrzej Duda podczas wyboru najlepszej koncepcji architektonicznej w konkursie na Rynek brał pod uwagę rozwiązania, które pozwolą w przyszłości otworzyć go na ruch kołowy.

Innego zdania jest Pełnomocnik Prezydenta ds. przebudowy strefy Rondo-Rynek Krzysztof Rogala. Uznał on, że Rynek jest miejscem docelowym dla rowerzystów, ale z uwagi na bezpieczeństwo pieszych, rowerzyści „zsiądą sobie z roweru i poprowadzą go te 200 metrów”. Kuriozalne jest jednoczesne utrzymanie ruchu tramwajowego w tym samym miejscu.

Koło pieszego
Kilka miesięcy temu byłem świadkiem jak tramwaj prawie przejechał pieszego, bo ten nie słyszał dzwonka, którym motorniczy próbował go ostrzec. Chłopak prawie zginął, tylko dlatego, że miał słuchawki na uszach. Rower też ostrzega dzwonkiem, że nadjeżdża, jednak różni go od tramwaju to, że: jeździ wolniej, zatrzymuje się szybciej i zawsze może skręcić jeśli ktoś nieoczekiwanie wejdzie mu pod koła. Tramwajarz w takim przypadku może tylko włączyć dzwonek i patrzeć.

Przebudowa Rynku to tylko drobnostka wobec ogromu pracy jaki trzeba włożyć we wprowadzenie polityki rowerowej w życie. Należy opracować mapę tras rowerowych, stworzyć standardy techniczne tych dróg, określające wszystko: od ich szerokości i rodzaju nawierzchni, poprzez oznakowanie i wyposażenie aż po promocję tego środka komunikacji i edukację wszystkich uczestników ruchu. Wiele miast ma już wieloletnie doświadczenie w tym względzie – Kraków, Wrocław, Warszawa a nawet Dąbrowa Górnicza są już daleko w czołówce tego wyścigu miast, podczas gdy Katowice dopiero wystartowały. Dzięki pieniądzom z Unii jesteśmy w stanie w ciągu kilku lat nagonić te zaległości. Kluczowym jest jednak zauważenie, że to jedyne rozwiązanie zapobiegające „korkowaniu” się miasta, braku miejsc parkingowych i zmniejszeniu liczby wypadków drogowych. Unia Europejska zauważyła to już dawno temu, polskie miasta dopiero zaczynają. A Katowice?

2 komentarze:

  1. Zgadzam sie z autorem, jesli nie przypilnujemy tematu rynku wszystko inne o d:p potluc. Ponadto nie zapominajmy ze rynek to nie tylko miejsce docelowe, ale takze przeciecie szlakow, w tym rowerowych. W przyszlosci wazny argument na korzysc roweru dla osob podrozujacych z Brynowa na Koszutke albo z Zaleza na Zawodzie. Wymaga to nie tylko sensownego zaplanowania i oznaczenia wydzielonych drog by nie kolidowaly zanadto z ruchem pieszych, infrastruktura itp. ale Przede wszystkim radykalnej zmiany podejscia urzednikow. Powodzenia
    Boguslaw Kupisinski

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za słowa wsparcia. Myślę, że akurat ten temat wyjaśni się w przeciągu 2-3 miesięcy i zobaczymy czy urzędnicy mają dobrą wolę.

    OdpowiedzUsuń